You are currently viewing Czy można ogarniać z małym dzieckiem?

Czy można ogarniać z małym dzieckiem?

  • Post author:
  • Post category:Dziecko
  • Reading time:9 mins read

Wbrew pozorom organizacja życia z małym dzieckiem to temat dosyć kontrowersyjny. Jedni twierdzą, iż to absolutnie nie jest możliwe, inni uparcie powtarzają, że wszystko jest kwestią organizacji (spoiler alert: bzdura!).

Tak naprawdę czas tylko dla siebie (np. w trakcie drzemek) jest niepewny i nigdy nie wiadomo, ile potrwa. Równie prawdopodobna jest 5-, jak i 90-minutowa przerwa. Wielu guru produktywności zaleca też wstawanie godzinę wcześniej. Umówmy się – dla młodych mam to często w ogóle nie jest opcja. W końcu kto jest w stanie po 48793 pobudkach w ciągu nocy być rano rześkim jak skowronek?

Zanim jednak podzielę się swoimi sposobami, chcę coś podkreślić. Jedyną rzeczą, jaką musi świeżo upieczona mama, jest zadbanie o podstawowe potrzeby dziecka. Żadne dbanie o dom ponad własne siły i chęci, żadne wykorzystywanie czasu na 100% , bo tak trzeba. Szczególnie na początku warto być dla siebie wyrozumiałym i liczyć siły na zamiary. Ogarnianie życia dla każdego może też znaczyć co innego. Mieszkanie wypucowane na błysk, 5-daniowy obiad każdego dnia, rozwój osobisty, a może założenie własnej firmy. Każda z tych opcji może być równie ważna.

Ja osobiście czuję, że ogarniam, gdy oprócz wartościowego czasu z synem, zadbam też o swój odpoczynek. Przy okazji odgracę trochę mieszkanie i zrobię, co trzeba, byśmy nie umarli z głodu. A w przerwach (drzemki i inne takie) zajmę się swoim hobby, czyli rzeczami związanymi z prowadzeniem bloga i mediów społecznościowych. O dziwo, takie dni się zdarzają! Poniżej kilka istotnych dla mnie punktów, być może posłużą jako inspiracja.

Delegowanie i prośba o wsparcie

Przede wszystkim warto przyjrzeć się zadaniom, które wykonujemy w ciągu dnia. Czy wszystkie są potrzebne? Czy wszystkie musimy wykonywać same? Czy mogę je komuś delegować lub poprosić o wsparcie? Za porządek w domu są odpowiedzialni wszyscy domownicy, a proszenie o pomoc to nic złego – jeśli tylko mamy taką możliwość, to warto.

Są osoby, które mogą sobie pozwolić na wsparcie niani czy kogoś do sprzątania chociażby od czasu do czasu. To też jest super opcja, a ten czas można przeznaczyć na odpoczynek lub ważne dla nas rzeczy!

Póki jestem na macierzyńskim jakoś tak naturalnie wychodzi, że przejmuję więcej obowiązków domowych. Wiele robię przy okazji. Nie oznacza to jednak, że robię wszystko. Są obszary, za które odpowiedzialny jest tylko mój mąż (u nas to np. sprzątanie łazienki czy wynoszenie śmieci), oraz takie które przydzielamy na bieżąco. Bardzo chętnie korzystamy też ze wsparcia dziadków i jak tylko jesteśmy na Podlasiu, podrzucamy im ukochanego wnuka!

Wypracowanie odpowiedniej rutyny

Nie ma co się czarować, rozbudowane rytuały to jest luksus, na który niewiele matek może sobie pozwolić. Ale bez problemu możemy wpleść w codzienne działania krótkie zadania, które ułatwią nam życie. Jeśli chcesz, możesz spróbować zrobić bardzo proste ćwiczenie, które opisywałam w tym poście.

By ułatwić sobie ogarnianie domu, codziennie wieczorem w trakcie mycia zębów wrzucam ciuchy do pralki. Rano muszę tylko nacisnąć przycisk. Zawsze włączam odkurzacz w trakcie spaceru – wychodzę z klatki, wyciągam telefon i gotowe! Kuchnię ogarniam robiąc kolację – wtedy mąż przejmuje syna i nie muszę już mieć oczu dookoła głowy.

Planowanie

Chociaż nie wszystko jest kwestią organizacji, a raczej posiadanych zasobów – m.in. takich jak kondycja psychofizyczna czy wsparcie innych dorosłych – planowanie bardzo się przydaje. Metod jest całe mnóstwo i nie ma sensu, abym teraz opowiadała o każdej po kolei. Tym bardziej, że na co dzień tak naprawdę korzystam głownie z dwóch.

Zawsze staram się łączyć zadania w bloki. Paczki z paczkomatu czy zakupy załatwiam podczas spaceru z synkiem. Czy wspomniane już wcześniej ogarnianie kuchni w trakcie przygotowywania kolacji oraz łazienki przy myciu zębów. Nie zawsze jest to możliwe, ale bardzo ułatwia życie.

Jestem także fanatyczką list to-do. Mam do nich nawet oddzielne zeszyty, nie mówiąc już o kalendarzach czy aplikacjach na telefonie. Niesamowicie ułatwia to ogarnianie rzeczywistości, nie tylko z małym dzieckiem u boku. Gdy mam akurat 15 minut to nie muszę się zastanawiać, na co poświęcić ten czas – tylko działam (o ile mam siłę i chęci!). Można przygotować sobie zadania, które zajmują 5, 15 czy 30 minut i po prostu korzystać z odpowiedniej listy. Bardzo pomaga też rozpisanie każdego większego zadania na wiele małych. I tak na przykład w trakcie drzemki dziecka nie zawsze jestem w stanie ugotować obiad, ale obranie i pokrojenie warzyw mogę bez problemu ogarnąć.

Technologia naszym sprzymierzeńcem

Żyjemy w XXI wieku i warto z tego korzystać! Czasami dzięki jednemu prostemu rozwiązaniu jesteśmy w stanie tym samym nakładem pracy zrobić dużo więcej.

Choćby takie słuchawki bezprzewodowe – drobna rzecz (i do dosłownie), a ułatwienie ogromne, szczególnie przy dzieciach. Telefony do bliskich, podcasty (używam Podcast Addict, w którym można pobrać odcinki i słuchać ich offline), webinary – wszystko załatwiam przy okazji spacerów lub obowiązków domowych.

Z kolei maile sprawdzam zawsze w trakcie karmienia, a wszelkie pomysły i szkice tekstów zapisuję w aplikacji OneNote (z której korzystam zarówno na telefonie, jak i na komputerze – ta synchronizacja wiele ułatwia).

MS Word na telefonie ma też opcję spisywania notatek głosowych, ale akurat ta opcja nigdy nie była mi bardzo potrzebna. Za to często korzystam z opcji tworzenia listy ‘Do obejrzenia’ na YouTube, kolejkuje artykuły w Pocket by wrócić do nich w wolnej chwili czy spisuję w Listonic listę zakupów jak tylko coś mi się przypomni (do listy ma dostęp mój mąż i jak robi zakupy nie muszę mu dodatkowo pisać, co ma kupić).

Mamy też robota sprzątającego, którego nazwaliśmy Mieczysław i kocham go całym moim zmęczonym, matczynym serduszkiem! Nie pamiętam już, kiedy ostatnio odkurzałam czy mopowałam podłogę (chyba, że punktowo). Miecio robi to świetnie i oszczędza mi sporo czasu każdego dnia. Innym robotem w naszym domu jest Companion, już bez specjalnego imienia. W dni, kiedy ciężko jest mi zabrać się za gotowanie, serwuje nam gorącą zupę. Wystarczy wrzucić pokrojone warzywa, nacisnąć przycisk i poczekać! Pomaga też przy wyrabianiu ciasta i innych potrawach, ale korzystam z tego wsparcia najczęściej przy kremach.

Technologia to super sprawa!

Priorytety i odpoczynek

No niestety, choćby nie wiem co, nie można mieć i zrobić wszystkiego. Życie to sztuka wyborów, ogarnianie tego życia tym bardziej. Ważne, by wybierać świadomie i zgodnie z własnymi potrzebami.

Priorytety, przynajmniej u mnie, są kwestią zmienną, w zależności od sytuacji. Oczywiście poza opieką nad synem, bo to jest moje najważniejsze zadanie. Jeśli spodziewam się gości, to sprzątanie i przygotowywanie posiłku wychodzi na pierwszy plan. Gdy jestem zmęczona – rzucam wszystko i włączam serial.

Nie da się na dłuższą metę działać efektywnie bez odpoczynku. Oczywiście ja czasami też wpadam w wir pracy i zarywam nocki, by dokończyć jakieś projekty. Jednak po każdym takim maratonie potrzebuję chociaż kilku spokojniejszych wieczorów. Ładowanie baterii jest bardzo ważne! Chociażby z tego względu, że przemęczony mózg dużo gorzej działa, a to co robimy często jest dużo gorszej jakości. A chyba tego nie chcemy?

Dodaj komentarz