You are currently viewing Standardowy dzień z niemowlakiem – godzina po godzinie

Standardowy dzień z niemowlakiem – godzina po godzinie

Dobra, może zacznijmy od podstawowej kwestii – nie ma czegoś takiego, jak standardowy dzień z niemowlakiem. Koniec, kropka, możemy kończyć wpis! Ale wiem też, że wiele kobiet, szczególnie będąc w ciąży, zastanawia się jak to będzie. Sama myślałam o tym bardzo intensywnie przez te 9 miesięcy. W końcu nie każdy ma w swoim bliskim otoczeniu kogoś, kto stosunkowo niedawno urodził 🙂

Więc jeżeli jesteś jedną z tych kobiet (lub nie, ale temat Cię interesuje!) to mam nadzieję, że poniżej znajdziesz odpowiedź na swoje pytania. Spisałam – godzinę po godzinie – nasz przykładowy dzień i najważniejsze rzeczy, które się dzieją. Wiadomo, każde dziecko jest inne. Ale myślę, że na tym bardzo ogólnym poziomie wiele rzeczy mają wspólnych!

Standardowy dzień z niemowlakiem – Rano

7:00 / 8:00 – w dni, kiedy mój mąż pracuje w biurze, staram się wstać przed nim, by na spokojnie wziąć prysznic. Po standardowej nocy (z dwoma pobudkami) raczej nie jest to problemem, a bardzo ułatwia mi później funkcjonowanie. Chociaż, tak jak pisałam przy okazji budowania swojej rutyny, bardzo lubię powolne poranki w piżamie. Zostawiam je sobie na dni, gdy wiem, że ktoś będzie mógł mieć syna na oku później, bym ja na spokojnie mogła się ogarnąć.

8:00/9:00 – szefuncio się budzi i możemy już oficjalnie rozpocząć dzień. Rano, wyspany, jest zawsze w dobrym humorze, i jest w stanie poleżeć chwilę sam. Dlatego po karmieniu i porannej toalecie odkładam go na matę i ustawiam wokół kilka jego ulubionych zabawek. Sama mogę w tym czasie przygotować i zjeść śniadanie, nastawić kawę w kawiarce czy rozpakować zmywarkę (zazwyczaj nastawiam na noc).

10:00/11:00 – po kolejnym karmieniu przychodzi pora na drzemkę. Oczywiście czysto teoretycznie, ponieważ usypianie czasem trwa 10 minut, a czasem 2 godziny. Czasem uda mi się wypić ciepłą kawę, a czasem tylko zerkam w jej stronę tęsknym wzrokiem. Aha, i najważniejsze: jak już mi się uda i drzemka w końcu nastanie, czasem trwa godzinę, a czasem 10 minut. Oczywiście nigdy nie wiadomo, po jakim czasie synek się obudzi, dlatego staram się niczego nie planować. Jest to czas w pełni dla mnie – jeśli mam ochotę, to siadam przy komputerze lub telefonie i piszę. W dni po ciężkiej nocy jest to zazwyczaj mój czas na patrzenie się w ścianę i dochodzenie do siebie.

Popołudnie

12:00 – 14:00 – po drzemce i karmieniu staram się poświęcić synowi trochę czasu. Bawimy się, tańczymy, przytulamy, czytamy książeczki czy cokolwiek przyjdzie mi do głowy. Moim założeniem jest około godziny takiego wartościowego wspólnego czasu dziennie. Oczywiście czasem wychodzi trochę więcej, bywa że odrobinę mniej. Dzięki temu nie mam wyrzutów sumienia, gdy odkładam go na matę by sam się bawił lub zajmuję się czymkolwiek innym, a do niego tylko gadam z daleka. W końcu czas na budowanie relacji jest wpisany w nasz plan dnia. To jest też moment na przebranie z piżamki i przygotowanie się do spaceru.

14:00/15:00 – są dni, kiedy udaje nam się wcisnąć tu drugą drzemkę. Są też takie, gdy jem na szybko obiad by wyskoczyć na spacer i liczę na sen w trakcie. Generalnie spacerujemy prawie codziennie przez godzinę. Ewentualnie krócej, jeśli w międzyczasie syn zdecyduje się zrobić awanturę na całe osiedle i nic nie jest w stanie go uspokoić. Tupnąć nogą jeszcze nie potrafi, to chociaż sobie pokrzyczy. Opiekę społeczną spróbuje wezwać.

16:00/17:00 – to jest ten moment dnia, gdy w moim kubeczku z cierpliwością powoli widać dno. Szukam wtedy sposobów, by zadbać o siebie i swoje zdrowie psychiczne. Muszę wtedy zająć się czymś, co nie jest związane tylko i wyłącznie z niemowlakiem. Gdy jest w miarę spokojnie, siadam przy komputerze i jedną ręką zabawiam syna, drugą ogarniam np. zakupy. Jeśli sytuacja jest bardziej napięta, a ręce akurat zajęte noszeniem, montuję w uszach słuchawki bezprzewodowe i odpalam podcast. Albo Netflixa.

Standardowy dzień z niemowlakiem – Wieczór

18:00/19:00 – gdy mąż wraca z pracy, zazwyczaj mam chwilę, by trochę się zregenerować. Bardzo często to wtedy zamykam się w pokoju, dopieszczam swoje posty i nagrywam stories na Instagrama. Później wspólnie jemy kolację i staramy się spędzić choć chwilę wszyscy razem.

20:00/21:00 – mniej więcej od połowy dnia czekam na ten moment. Po wieczornej kąpieli i karmieniu, około 21:00, kładziemy syna spać. Staramy się robić to na zmianę z mężem – w zależności od tego, kto ma akurat coś do zrobienia. To jest też moment na zapakowanie zmywarki i pralki, by można je było puścić na noc.

21:00/22:00 – gdy szefuncio w końcu śpi, rozsądek podpowiada, by zrobić to samo. Najczęściej jednak to ignorujemy – w końcu nareszcie mamy czas dla siebie!

Dodaj komentarz