You are currently viewing Co dla mnie znaczy selfcare?

Co dla mnie znaczy selfcare?

Nad tym, co dla mnie znaczy selfcare, czyli po prostu dbanie o siebie, zastanawiam się już od jakiegoś czasu. Bardzo długo  kojarzyło mi się z domowym spa, zdrowym odżywianiem się lub regularnymi wizytami na siłowni. Jednak tak naprawdę pod tym pojęciem kryje się o wiele więcej. I chociaż oczywiście wymienione wyżej kwestie są bardzo ważne, ja osobiście bardziej cenię sobie coś innego.

Życie w zgodzie ze sobą

Młodsza ja niestety bardzo łatwo ulegała różnym wpływom. Osobom, z którymi się przyjaźniłam, modzie czy różnym przekonaniom. Wydaje mi się, że jednym z elementów dojrzewania było zrozumienie, co tak naprawdę jest dla mnie ważne. Bo nawet jeśli ktoś chce dla mnie jak najlepiej i będzie mi cokolwiek doradzał, zawsze będzie to przez pryzmat jego doświadczeń. Moje priorytety i potrzeby naturalnie się zmieniają, trochę dostosowują do sytuacji i możliwości.

Jednak świadomość swoich potrzeb i wartości wcale nie oznacza, że one muszą być stałe. Stałe powinno być tylko podążanie za nimi, nawet jeśli oznacza to ciągłe zmiany.

Słuchanie swojego ciała

To się poniekąd łączy z aktywnością fizyczną i zdrowym odżywianiem, w końcu zdrowe ciało dużo lepiej i dłużej nam służy. Ale jeszcze ważniejszy jest odpoczynek. Słuchanie swego ciała to dla mnie dostrzeganie, kiedy mogę sobie jeszcze “podkręcić śrubkę” i np. zarwać nockę, a kiedy absolutnie muszę poświęcić dłuższą chwilę na sen lub relaks. Słowo klucz to zdrowy balans.

Zdecydowanie lepiej pracuje mi się w środku dnia, gdy jestem wypoczęta i mój mózg bez problemu wchodzi na wyższe obroty. Zmęczona i zaspana robię wszystko kilka razy wolniej i zwyczajnie mi się to nie opłaca. Bywają jednak chwile, gdy tej bieżączki jest tak dużo, a dni wypełnione codziennością (szczególnie teraz, gdy jestem mamą), że lepiej jest usiąść raz a porządnie i wszystko załatwić. Inaczej te niekończące się listy to-do, których zwyczajnie nie jestem w stanie skończyć w ciągu dnia, mnie wykańczają.

Czasem więc nawet zarwana nocka może być oznaką dbania o siebie.

Dbanie o relacje, szczególnie te najważniejsze

To jest coś, czego cały czas się uczę. Najpierw, gdy pod koniec studiów moje życie bardzo się zmieniło, akceptacji. Że niektóre relacje, nawet te najlepsze, są po prostu nam dane na jakiś czas. I bywa tak, że ludzie po prostu idą w swoją stronę i to jest jak najbardziej ok. Jako ekstrawertyczka musiałam też zaakceptować fakt, że nie da się z każdym utrzymywać tak samo zażyły kontakt. I naturalnie część z nich z czasem się rozluźnia. Później przyszła pandemia i musiałam nauczyć się pielęgnować znajomości przez internet lub telefon. To jest wciąż dla mnie bardzo trudne – niestety jestem z tych, co to nie bardzo lubią rozmawiać przez telefon.

To wszystko cały czas pokazuje mi, że dbanie o relacje to jest naprawdę ciężka praca. Ale ona się niesamowicie opłaca. Posiadanie wokół siebie ludzi, na których mi zależy, a im zależy na mnie, to najlepsza rzecz pod słońcem. I bardzo potrzebna!

Znalezienie czasu dla siebie

Dbanie o znalezienie czasu dla siebie – szczególnie teraz, gdy zostałam mamą – to czasami nadludzki wysiłek. Ale też dopiero teraz tak naprawdę zrozumiałam, jak jest to ważne. Bycie dla innych, dla bliskich i tych trochę dalszych, jest bardzo potrzebne. Ale nie da się w pełni być dla drugiego człowieka, jeżeli nie jest się w ogóle dla siebie. Najlepszą matką i żoną jestem wtedy, gdy mam czas odpocząć, zrobić coś po prostu dla przyjemności. Gdy nie myślę non stop o swojej rodzinie, ale mam czas zatopić się we własnych myślach. Gdy tak zwyczajnie ktoś zabierze mego syna na spacer, a ja mogę robić co tylko chcę. Chociaż zdarza się, że jedyne, czego chcę, to patrzenie się w ścianę. I czasami to też jest ok!

Pielęgnowanie drobnych chwil

Bo one tak naprawdę składają się na życie. Zauważanie każdego takiego małego szczęścia, które nam się przytrafia w ciągu dnia. Docenienie tych pięknych chwil, nawet jeśli akurat jest ich zdecydowanie mniej niż tych ciężkich. A także odnajdywanie w sobie tej dziecięcej radości. Zabrzmiało trochę filozoficznie, ale mam nadzieję, że wiesz, co mam na myśli. Bo to jest zdecydowanie to, co dla mnie znaczy selfcare.

Fun fact: to właśnie od tych niewielkich wielkich chwil (Wielkich, bo tak ważnych!) powstała nazwa mego bloga! 🙂

Dodaj komentarz