You are currently viewing Wesele, wesele i … Para Młoda po weselu!

Wesele, wesele i … Para Młoda po weselu!

Światła zgasły, muzyka ucichła, ostatni goście opuścili salę, a my… no właśnie, jak się czuje Para Młoda po zakończonej imprezie? Gdy po roku przygotowań (a u niektórych nawet więcej!) do tej szczególnej nocy, nagle wszystko się kończy? To znaczy przygotowania się kończą, bo rozpoczyna się też coś zupełnie innego: nowy etap w życiu. Ale czy faktycznie ten ślub cokolwiek zmienia? Nasz ślub odbył się 15 czerwca – a więc w ubiegły poniedziałek minął dokładnie miesiąc 🙂

Ostatnie tygodnie przed ślubem

Jeżeli zerkniesz na datę ostatniego posta, zauważysz, że wypadł on 1,5 miesiąca przed naszym ślubem (2 maja 2019 roku). Czy to znaczy, że później było już tylko nudno i nie miałam o czym pisać? Wręcz przeciwnie, pojawiało się tyle spraw – zarówno tych zaplanowanych, jak i niespodzianek – że nie miałam nawet chwili, by zajrzeć na bloga (spokojnie, wszystko nadrobię! I jeżeli tylko interesuje Cię taka tematyka, zapraszam do odwiedzin w najbliższych tygodniach, sporo się pojawi tego ślubnego spamu 🙂).

Od wielu dziewczyn słyszałam, że przygotowania ślubne, organizacja wesela i spinanie wszystkiego zmieniło totalnie ich sposób funkcjonowania. Głównie ze względu na poświęcanie każdej wolnej chwili oraz dostosowywanie całego swojego kalendarza do usługodawców i przeszukiwania internetu w poszukiwaniu inspiracji. Tak bardzo przywykły do tych zmian, że po weselu… nie mogły się odnaleźć i zwyczajnie się nudziły! Wydaje się to nieprawdopodobne, ale jakby się głębiej zastanowić…

Maj i pierwsze tygodnie czerwca to był naprawdę bardzo wymagający czas dla nas. Szczególnie, że w pracy ¾ projektów miało wtedy swój finał i nie było mowy o spokojniejszych dniach. Potwierdzanie z gośćmi, kto będzie, kogo nie będzie, kto przyjedzie z osobą towarzyszącą, kto sam, a kto z teściową i z psem… Aż sama byłam w szoku, jak bardzo angażujące są takie kwestie. Plus oczywiście spotkania z usługodawcami, dogrywanie szczegółów, ustalanie godzin, usadzenie gości i inne takie.

Nie mówiąc o tym, ile godzin spędziłam u kosmetyczki lub fryzjera w tygodniu przed ślubem! Wydaje się to śmieszne, ale jak każda dziewczyna chciałam wyglądać pięknie. A jednak paznokcie, rzęsy, brwi, zęby, makijaż, fryzura – to wszystko zajmuje naprawdę dużo czasu. Całe szczęście, że taka piękna musiałam być tylko tej jednej nocy, nie wiem czy zniosłabym regularne powtórki takiej ilości zabiegów 😉

The Night, czyli wielki finał!

Myślę, że ten tytuł mówi sam za siebie. Całe to planowanie, szykowanie, wymyślanie i bum! Jedna noc, wszystko się odbywa i pozostają tylko wspomnienia. I to dosłownie, bo oboje z mężem mamy wrażenie, że od błogosławieństwa rodziców do opuszczenia sali przez ostatnich gości minęło jakieś 5 minut.

Bycie w centrum uwagi pochłania bardzo dużo czasu, serio! A i tak nie mieliśmy możliwości porozmawiania ze wszystkimi, zrobienia tych wszystkich rzeczy, które chcieliśmy (nawet nie spróbowałam przepysznych babeczek, które mama zamówiła specjalnie na moją prośbę!). Nie mówiąc o tym, że jeżeli z którymś z gości zamieniliśmy więcej niż 3 zdania to naprawdę było wow. I to był rzeczywiście minus bycia Parą Młodą, bo nie mieliśmy czasu na zwyczajne bycie z naszymi bliskimi. Ale za to po ślubie bardzo chętnie wszystko nadrabiamy!

Poza ciągłym niedoczasem mogę śmiało rzec, że wszystko wyszło idealnie! Napiszę o tym więcej i podzielę się inspiracjami – mnie samej bardzo pomogło czytanie doświadczeń innych, więc na pewno coś jeszcze się pojawi 🙂

No dobrze, a co potem?

Nasze wesele to była najlepsza impreza, na której byliśmy. Mój mąż, z natury raczej mało imprezowy, był dosłownie królem imprezy. Do tego stopnia, że zastanawiałam się, czy oby mi go nie podmienili przed ślubem 😛 Na wesele zaprosiliśmy bliskie i ważne osoby, absolutnie każda z nich była mile widziana i jej obecność nas uszczęśliwiła.

Ale nie zmienia to faktu, że gdy o 4:30 zespół przestał już grać i ostatni goście powoli się zbierali, byliśmy szczęśliwi, że w końcu możemy iść spać.

Przygotowania, stres (chociaż i tak było go bardzo mało!), emocje, bycie w centrum uwagi – wszystko to, chociaż było cudowne, niesamowicie nas zmęczyło. Co nie znaczy, że nie chcielibyśmy tego powtórzyć! Już planujemy powtórkę wesela na naszą 25 rocznicę 🙂

To była piękna i niesamowita noc <3

Dodaj komentarz