You are currently viewing Podsumowanie – co mamy załatwione na pół roku przed ślubem?

Podsumowanie – co mamy załatwione na pół roku przed ślubem?

  • Post author:
  • Post category:Ślub
  • Reading time:8 mins read

Jeszcze kilka dni temu, tuż przed imprezą sylwestrową, internet zalała fala podsumowań, wniosków i rozliczania się z 2018 rokiem. Ale kto powiedział, że podsumowanie musi być jeszcze przed końcem roku? 😀 Jak pisałam poprzednio, moje świąteczne lenistwo trochę się przeciągnęło, ale niestety wiecznie trwać nie może… Czas więc i na mnie, by rozliczyć poprzedni rok – ze zrealizowanych bądź nie planów, z odniesionych sukcesów i ciekawych projektów, ale także by zastanowić się nad rokiem 2019. I przede wszystkim, by podsumować, co już na wesele załatwiliśmy, a co musimy zrobić w najbliższym czasie! I tym szczególnie chcę się podzielić z Tobą, ku inspiracji!

2018 był pięknym rokiem

Ubiegły rok bardzo szybko, bo już w lutym, okazał się dla mnie dosyć przełomowy. Dokładnie 25 lutego mój ukochany, cały w stresie, zadał mi to jakże ważne pytanie, a ja bez wahania się zgodziłam. No i wpadliśmy w wir planowania, wymyślania i przygotowań! Chociaż był moment, gdy świadomie odłożyłam to wszystko na jakiś czas – nie przesadzę jednak mówiąc, że 2018 był rokiem planowania ślubu i wesela.  I rozwijania się naszej miłości, bo to w końcu najważniejsze!

Zaczęło się dosyć szybko

Bardzo szybko, bo już w połowie marca, mieliśmy wybraną datę. Po prostu planując weekend w domu (oboje mieszkamy w innym mieście, niż będzie ślub i wesele) zadzwoniliśmy do wszystkich interesujących nas sal weselnych i umówiliśmy się na spotkanie. Interesował nas sezon wiosna/lato 2019, ale jak się okazało, większość terminów była już zajęta. Jedno z miejsc, które braliśmy pod uwagę, na cały 2019 miało tylko jeden piątek wolny! Istne szaleństwo.  

Mieliśmy duże szczęście, bo sala, która spełniała wszystkie nasze warunki, akurat byłą pod koniec remontu i przez to wciąż mieli wolne terminy. Byłam tam już wcześniej na weselu i wiedziałam, że mają smaczne jedzenie, więc wybór był naprawdę prosty. Dodatkowo jedna z dwóch zaproponowanych przez nich sobót pasowała naszemu znajomemu zespołowi, tak więc za jednym zamachem załatwiliśmy i salę, i zespół. Jakby nie patrzeć, wszystkiego może brakować, ale jak jest jedzenie i muzyka, wesele na pewno się odbędzie!

Kolejnym krokiem było wybranie się do księdza. Wybraliśmy kościół, który darzę ogromnym sentymentem – miałam tam zarówno pierwszą komunię świętą, jak i bierzmowanie. Już od dawna nie jest to moja parafia, ale sentyment zwyciężył. W końcu mamy tam spędzić najważniejszą godzinę naszego dotychczasowego życia! Gdy zostaliśmy wpisani do księgi na 2019 rok, 15 czerwca stał się już tak bardzo realny <3

Później już tak łatwo nie było…

Niestety bardzo szybko zaczęły się schody. U mnie w pracy rozpoczął się bardzo ciężki okres, a poszukiwanie fotografa i kamerzysty przysparzało nam wielu problemów. Obejrzeliśmy setki różnych zdjęć i filmików. Kontaktowałam się z każdym, kogo prace nam się podobały. Jeżeli już nam ktoś odpisał, to albo miał zajęty termin, albo życzył sobie zdecydowanie za dużo (5000 na same zdjęcia to, według mnie, jednak lekka przesada). Spotkaliśmy się z kilkoma kamerzystami, którzy przedstawili nam swoje wizje. Jednak gdy pytaliśmy, czy pewne elementy możemy nagrać/zmontować inaczej, patrzyli na nas wzrokiem mówiącym „siedźcie cicho dzieci, guzik wiecie, ja tu jestem specjalistą”. Ostatnie, czego chcieliśmy, to wydać kupę kasy na coś, z czego nie będziemy zadowoleni.

Całe to zamieszanie, godziny spędzone na przeglądanie każdego możliwego portfolio i bardzo ciężki czas w pracy sprawiły, że zupełnie nie miałam siły i ochoty szukać fryzjera czy makijażystki. A czas wcale nie był nam przychylny – biegł w zawrotnym tempie, budząc stres, poczucie winy i niszcząc całą radość z przygotowań. To właśnie wtedy zdecydowałam się na przerwę, o której pisałam trochę wcześniej.

To było to!

Odpoczynek i nabranie dystansu do całej sprawy bardzo pomogło. W końcu rzecz najważniejszą – kościół – mieliśmy załatwioną! Cała reszta to tylko dodatek. Ważny i piękny, ale jednak tylko dodatek. Wtedy to natrafiliśmy na rodzinną firmę zajmującą się zarówno zdjęciami, jak i filmami. Po pierwszym spotkaniu wiedzieliśmy, że ich podejście bardzo nam pasuje, a to, co tworzą, jest naprawdę ładne. Odzyskałam też chęci do zajmowania się innymi sprawami – siedząc przy kawce z rodzinką i po prostu przeglądając różne makijaże i fryzury w ciągu godziny wybrałam zarówno makijażystkę, jak i fryzjerkę. Wszystko zaczęło się układać, a moja motywacja i radość wróciły!

Pojawiły się też (nie)wielkie rzeczy 🙂

Przełomowym momentem w tym roku było również założenie tego bloga oraz konta na Instagramie. I chociaż tysiąc razy zmieniałam już koncepcję, głównym tematem niezmiennie pozostaje mój ślub i wesele. Nie robię wielkich planów na 2019. Albo inaczej: mam jeden wielki plan – zostać żoną. Wszystko inne po prostu się wydarzy. Już nie mogę się doczekać!

Podsumowanie

Dzisiaj jest 5 stycznia, a więc dokładnie 161 dni do naszego wielkiego dnia. Niesamowite, jak ten czas szybko leci! To, co mamy załatwione na ten moment:

  • wybrana data
  • zarezerwowany termin w kościele
  • zarezerwowana sala weselna
  • świadkowie poproszeni o świadkowanie
  • wybrany zespół i schola śpiewająca na mszy świętej
  • fryzjerka oraz makijażystka
  • dokumenty z Urzędu Stanu Cywilnego (bywają z nimi problemy, więc załatwiliśmy je jak tylko miało to sens – ważne są przez 6 miesięcy)
  • moja wymarzona suknia się szyje!
  • mamy projekt zaproszenia i sukcesywnie je robimy
  • poprosiliśmy rodziców o udzielenie nam błogosławieństwa tuż przed ślubem
  • zaprosiliśmy pierwszych gości i stopniowo zapraszamy kolejnych (listę gości też już mamy :D)
  • mamy zarys atrakcji weselnych / oczepin
  • wiemy, gdzie zamówimy tort (testowanie było przepysznym obowiązkiem)
  • mamy materiały do przygotowania prezentów dla gości
  • zarezerwowaliśmy nocleg dla części przyjezdnych
  • wódka już dawno stoi w garażu u rodziców
  • mamy już projekt na księgę gości oraz zawieszki na wódkę
  • kupiłam koszyki na zestawy ratunkowe dla gości
  • jesteśmy już po kursie przedmałżeńskim, chociaż jeszcze przed spotkaniami w poradni

 

Aż sama jestem zaskoczona, jak długa jest ta lista!

Pochwal się koniecznie, co widnieje na Twojej i jak wyglądał Twój 2018!

 

Dodaj komentarz