You are currently viewing Mój sposób na podróżowanie: kilka sprytnych tricków

Mój sposób na podróżowanie: kilka sprytnych tricków

Oficjalnie wakacje już jutro, a więc coraz chętniej będziemy pakować manatki i zwiedzać świat. I niezależnie od tego, czy zdecydujesz się na weekendowy wypad za miasto, czy dwutygodniowy urlop na greckiej wyspie (chociaż, oczywiście, całym sercem polecam ruszyć w Polskę!) – mam dla Ciebie kilka rad, jak ułatwić sobie życie. Więc jeżeli chcesz poznać mój sposób na podróżowanie, zapraszam!

1. Checklista na każdą podróż

Przyznaję się bez bicia, że na pierwszy ogień podaję sposób mego męża, nie mój. Ale jeśli zdarza Ci się zapomnieć nawet oczywistych rzeczy, to świetne rozwiązanie (np. mój ukochany zapomniał kiedyś butów i koszuli na wesele znajomych, więc można go uznać za eksperta w tej dziedzinie :D). Przygotuj sobie listę rzeczy, które koniecznie musisz spakować – oczywiście wielokrotnego użytku. Możesz użyć kartki czy specjalnej aplikacji w telefonie, możesz mieć oddzielną listę na basen, oddzielną na wyjazd w góry, a jeszcze inną nad morze.

Na spokojnie, bez tego przedwyjazdowego zabiegania, “przejdź” w myślach swój dzień. Zaczynasz od prysznica? Wrzuć na listę żel i szampon. Później pielęgnacja twarzy? No to płyn micelarny, żel, tonik i krem. Bądź tak dokładna, jak to tylko możliwe – ja z reguły nie mam problemu z pakowaniem (zazwyczaj mam wszystko, a nawet więcej!), jednak ostatnio nie wzięłam żelu do twarzy i kremu z filtrem do opalania. Oczywiście zawsze można coś dokupić, ale po co tracić czas i pieniądze na produkty, które przecież masz w domu?

Gdy niezbędnik masz już gotowy, możesz go skopiować do każdej z list, a następnie dodać punkty specyficzne dla danego wyjazdu/lokalizacji (np. wygodne buty do chodzenia po górach czy ręcznik plażowy nad morze). Ponieważ nie ma jeszcze presji czasu, możesz je aktualizować i dorzucać wszystko, co Ci się tylko przypomni. A potem – przy pakowaniu – krok po kroku układasz wszystko w walizce. Bez stresu, że czegoś zapomnisz! A ponieważ lista jest wielokrotnego użytku, na wszystkie kolejne wyjazdy robotę masz z głowy 🙂

2. Lista z atrakcjami

Przed każdą podróżą szukam w okolicy miejsc wartych zobaczenia. Przeglądam Google, Instagrama, blogi – i wszystko zapisuję. Staram się nie ograniczać do miejscowości, w której akurat będziemy spędzać czas. Po Polsce i tak podróżujemy własnym samochodem, a za granicą zawsze możemy skorzystać z autobusu.

Są osoby, które wolą “iść na żywioł” i nie planować wyjazdu od A do Z. I, wbrew pozorom, mi również bliżej do tego podejścia. W końcu samo zapisanie atrakcji nie znaczy, że nasza wycieczka straci na spontaniczności. Potraktuj to bardziej jako zabezpieczenie na wypadek kiepskiej pogody albo braku możliwości podpytania kogoś, co warto zobaczyć w danym mieście. Zdarzyło Ci się kiedyś iść piękną ulicą i dopiero po fakcie dowiedzieć się, że jedna z jej odnóg prowadzi do czegoś super ciekawego? Szkoda przegapić taką okazję!

No i są też atrakcje, które są bardzo ograniczone w czasie – np. Free Walking Tour (co to jest – opiszę niżej) jest zazwyczaj raz dziennie i zwyczajnie trzeba sprawdzić to wcześniej.

3. Pinezki w Google

Jak już stworzysz listę miejsc wartych odwiedzenia, warto mieć ją zawsze pod ręką. Możesz użyć notatnika, OneNote lub… zaznaczyć wszystko pinezką na mapach Google 🙂

Niewątpliwym plusem takiego rozwiązania jest widoczność wszystkich punktów przy korzystaniu z nawigacji. Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak blisko jest jakaś atrakcja – dopiero na mapie możemy zobaczyć, że wystarczy lekko zboczyć z trasy! Taką listę możemy mieć tylko dla siebie (jako prywatną), a możemy także podzielić się nią ze wszystkimi uczestnikami podróży. Super opcja! Poniżej krótka instrukcja, jak zapisać pinezkę.

  1. Znajdź interesujące Cię miejsce (atrakcję, knajpę)
  2. W pasku na dole kliknij symbol zakładki – “Zapisz”
  3. Stwórz listę i opisz pinezkę tak, żebyś pamiętała dlaczego ją zapisałaś
  4. Możesz już przeglądać wybrane miejsca – ze strony głównej aplikacji wybierz zapisaną listę
  5. Wyświetl mapę i korzystaj!
4. Mapy offline

Czy wiesz, że w aplikacji Google Maps możesz pobrać mapę każdego miasta by później korzystać z niej w trybie offline? Pamiętaj o tym! Szczególnie jadąc do kraju spoza UE, gdzie przesył danych w trakcie korzystania z mapy może znacząco wpłynąć na rachunek za telefon!

5. Free Walking Tour

Kto choć raz spróbuje zwiedzić miasto z lokalnym przewodnikiem, przy każdej kolejnej wycieczce będzie tego szukał! Free Walking Tour to wyjątkowy spacer, na który można się załapać niemal w każdym większym mieście. A towarzyszą nam lokalni przewodnicy, bardzo często pasjonaci. Nie ma z góry narzuconej ceny, całe przedsięwzięcie zależy od napiwków wręczanych na koniec spaceru. I być może jest to także jeden z powodów, dla których osoby oprowadzające dwoją się i troją, by wycieczka wypadła jak najlepiej.

Odkąd pamiętam, gdziekolwiek nie wyjeżdżam, zawsze zapisuję się na taki spacer (wystarczy wpisać w Google Free Walking Tour + nazwę miasta). I na co najmniej kilkunastu przewodników tylko raz trafił mi się taki, który był średni (ale wciąż dawał radę). Reszta była zachwycająca! Mnóstwo lokalnych historii, legend, ciekawostek. Polecam z całego serca 🙂

Pamiętaj tylko, by mieć napiwek w gotówce – w trakcie nie zawsze jest możliwość zatrzymania się przy bankomacie. My zazwyczaj mamy przygotowane 5-10 euro / 10-20 zł od osoby, w zależności jak liczną grupą jesteśmy i jak bardzo nam się podobało. Zdarzyło nam się dać nawet więcej, tak byliśmy zachwyceni!

6. Wykorzystaj próbki kosmetyków

To oczywiste, że na wyjeździe staramy się dbać o siebie tak, jak w domu. Potrzebujemy szamponu i odżywki do włosów, żelu pod prysznic, żelu do twarzy, kremu… i wielu innych. Tworzy się całkiem spora lista rzeczy, które potrzebują miejsca w walizce. Oczywiście często tę kwestię rozwiązują kosmetyki w wersji travel size (ja zawsze wybieram takie, które można później uzupełniać), ale jest też inna opcja.

Jak często w drogeriach, magazynach, do zamówienia jako gratis otrzymujesz próbki? Odkładaj je do pudełka, a przy pakowaniu na wyjazd zabierz zamiast pełnowartościowych produktów. W końcu próbka kremu to 2-3 użycia, więc np. na weekend spokojnie wystarczą 3 saszetki.

Jeżeli wiem, że czeka mnie wypad za miasto zostawiam sobie także końcówki kosmetyków (porcja szamponu czy balsamu do ciała, która starczy na 2-3 razy) i dzięki temu mam pewność, że wszystko zużyję i nie będę musiała wieźć z powrotem do domu. Będzie miejsce na pamiątki!

6. Najwygodniejsi przyjaciele – nerka i plecak!

Ostatnia rada dotyczy naszej wygody. O ile nie planujemy imprezy w klubie czy kolacji w eleganckiej restauracji, zawsze podróżujemy z nerką (ja) i z plecakiem (mój mąż). Nie boję się, że odłożę gdzieś torebkę i o niej zapomnę. Zawsze mam też wolne ręce by zrobić zdjęcie czy coś zjeść!

Dokumenty i pieniądze wkładamy do nerki, którą spokojnie mogę wpiąć jak pasek w spodnie i dzięki temu ją zabezpieczyć. Jak wiem, że będziemy w bardzo zatłoczonym miejscu, jak np. lotnisko, to czasami dla pewności zakładam jeszcze małą kłódeczkę. Ale i bez tego czuję się o wiele bezpieczniej niż gdybym miała to wszystko w torebce po prostu przerzuconej przez ramię.

Koniecznie daj znać w komentarzu, w jaki sposób Ty podróżujesz – czy stosujesz któreś sposoby wymienione powyżej? A może masz swoje własne, o których ja nie wspomniałam? Podziel się, chętnie je poznam!

A jeśli nie masz pomysłu, gdzie mogłabyś się wybrać – przeczytaj moją historię o tym, jak wsiedliśmy w pierwszy lepszy pociąg. I także pochwal się w komentarzu, jeśli się zdecydujesz 🙂

Dodaj komentarz